Pozytywne interakcje w małżeństwie. Zasada 5:1.
Współcześnie małżonkowie postrzegają się jako pary raczej partnerów i przyjaciół, niż strony relacji podporządkowania i dominacji. I to jest bardzo dobre. O ile do małżeństwa nie przenosimy definicji „partnerstwa” z biznesu: jestem twoim partnerem tylko na jakiś czas, i o ile mam w tym interes.
Nie, małżeństwo to więź trwała, aż do śmierci. Na dobre i na złe. Komunikacja w tym kontekście jest bardzo ważnym zestawem pomocnych narzędzi, aby to „na dobre i na złe” było rzeczywistością.
Co mówi psychologia o głównych przyczynach rozpadu związku?
Brak jest korelacji między częstotliwością konfliktów a zdrowiem związku. Pary, które częściej się kłócą, wcale szybciej się nie rozwodzą. Ani te, które rzadziej się kłócą, dodajmy dla porządku: nie ma tu korelacji.
Natomiast ważny jest stosunek pozytywnych interakcji do negatywnych. Ustalono nawet, że optymalny stosunek interakcji pozytywnych do negatywnych to 5:1.
To nie muszą być „nadzwyczajne” interakcje (np. randki, upojne wyjazdy weekendowe), ale drobne rzeczy: uśmiech, komplement, pocałunek, dotyk, zwykłe „dziękuję”, „przepraszam”, spojrzenie z podziwem, pomoc w jakiejś czynności itp.
Negatywne to: sarkazm, kpina, podniesiony ton, trzaśnięcie drzwiami, przewracanie oczami itp.
Stosunek 5:1 na rzecz tych pierwszych tworzy immunologiczny układ związku. Małżeństwo nie skupia się na negatywnych rzeczach, na wzajemnym obwinianiu się, ale na rozwiązywaniu problemów i umacnianiu miłości.
Zapamięta: jeśli zdarzyło ci się popełnić negatywną interakcję wobec żony/męża (np. kpiący uśmiech, podniesiony głos), to szybciutko „przykryj” to przynajmniej pięcioma pozytywnymi dla równowagi (przytul, pocałuj, uśmiechnij się, przeproś, zrób kawę…).
(Więcej przeczytasz: P. G. Zimbardo i in., Psychologia. Kluczowe koncepcje, cz. I, PWN, 2012).