Czy sama miłość wystarczy? Rozmowy, zaufanie, szacunek, wyrozumiałość, realizm, obecność.

Co oprócz miłości jest potrzebne do szczęścia w małżeństwie?

A czy sama miłość – miłość taka, jaka jest opisana w „Hymnie o miłości” – to mało?

Zakłada przecież codzienną pracę nad sobą i nad naszą małżeńską (i rodzinną) relacją:

– cierpliwość,

– czynienie wielu dobrych rzeczy,

– docenianie drugiej osoby za każde dobro, słowo, gest,

– ćwiczenie się w niemówieniu o sobie, lecz uważnym słuchaniu drugiej osoby,

– nie wywyższanie się, nie poniżanie drugiej osoby, lecz wspieranie, komplementowanie, chwalenie,

– bycie delikatnym w słowie i geście

– stałe przebaczanie, wspominanie tylko dobrych rzeczy

– docenianie zdolności drugiej osoby

– zaufanie

– tolerowanie drobnych dziwactw i niedoskonałości.

Widać od razu, że miłość to nie uczucie, choć owszem – jest też takie uczucie jak miłość, które towarzyszy tej Miłości przez wielkie „M”.

Miłość natomiast to: codzienne wyzwania (czasem poważne!), codzienna praca (często ciężka!) i codzienne decyzje (często trudne).

Ale co jeszcze? Jest kilka filarów szczęścia w małżeństwie, wymieńmy ich sześć: rozmowy, zaufanie, szacunek, wyrozumiałość, realizm, obecność (czas). Razem z miłością jest ich siedem. O niektórych aspektach już była mowa. To naturalne: miłość obejmuje wszystkie inne wartości i je dopełnia. Zapiszmy ją zatem pod punktem pierwszym. A po niej idą kolejne:

1. Codzienne rozmowy. To coś więcej niż mówienie do siebie. Można latami mówić, ale nie rozmawiać. Rozmowa zakłada wspólne omawianie ważnych tematów, takich jak przyszłość nasza i naszych dzieci, wychowanie: jakie wprowadzić zasady i jak ich przestrzegać, czego wymagać, jakie cnoty (kompetencje) wypracowywać, nad czym w swoim zachowaniu pracować, komu pomóc, jak spędzać wspólny czas, jak się rozwijać i w jakich obszarach itd.

Pogłębiajcie też swoje życie duchowe. Modlitwa to też rozmowa. Codzienna modlitwa za siebie i za dzieci: może dziesiątka różańca albo dodatkowa cotygodniowa Msza św. rodzinna w wybrany dzień tygodnia (np. sobota), albo nawet codzienna Msza św.; ważna jest również comiesięczna spowiedź, raz do roku rekolekcje małżeńskie, częsta lektura duchowa. Warto mieć czas na osobną modlitwę małżeńską (męża i żony wspólnie) oraz modlitwę rodzinną (z dziećmi). Oczywiście jest też modlitwa indywidualna, którą każdy podejmuje osobiście.

Małżeństwa duchowo wzmocnione bardziej się kochają i mają siłę do codziennego przebaczania sobie.

2. Zaufanie. To buduje podstawy pod prawdziwy szacunek. Jeśli ufam, to nie kontroluję, nie docinam, nie podważam, wierzę w zdolności i mądrość drugiej osoby, jestem pokorny wobec własnych niedoskonałości – druga osoba mnie uzupełnia. Jeśli chcę dowiedzieć się nieco prawdy o sobie, zapytam najbliższą mi osobę. Ona może mnie znać lepiej, niż ja sam siebie. Ja sam mogę się oszukiwać (np. iluzje: nie jestem uzależniony, nie jestem egoistą, nie jestem narcyzem, dużo czasu poświęcam dzieciom), mogę żyć w zakłamaniu.

Zaufanie to także zaufanie do opinii o mnie i oceny sformułowanej przez drugą osobę. Ponieważ wiem i ufam, że naprawdę mnie kocha. 

3. Szacunek. To lojalność na zewnątrz: nie obgaduję drugiej osoby, nawet przed swoją matką i ojcem czy przed przyjaciółmi, a nawet nie mówię złego słowa przy dzieciach. W towarzystwie wspieram, buduję autorytet, nie wyśmiewam, nie podważam. Wręcz przeciwnie: komplementuję, wyrażam sympatię, traktuję wyjątkowo, jak najdroższą mi osobę na świecie. Gdy dalsza rodzina próbuje coś krytycznego powiedzieć, staję w obronie, nie pozwalam na wtrącanie się w małżeństwo i podważanie mojego zaufania.

Mamy świadomość, że często przyczyną rozpadu dobrych małżeństw jest szczucie na współmałżonka ze strony „dobrych” teściów. Ja i żona/mąż to jedno ciało!

Wobec dzieci mamy jednolity przekaz.

Nie ranimy się słowem. Miarkujemy się w ekspresji. Gniew należy przeczekać, powiedzieć, co mi się nie podoba, ale na spokojnie, rzeczowo, bez osobistych wycieczek, bez wypominania przeszłości, bez dużych kwantyfikatorów (typu: zawsze, każdy).

4. Wyrozumiałość. Nie zwracać uwagi o wszystkie drobiazgi. Zwracać uwagę w rzeczach poważnych, ale z delikatnością, z humorem, z pobłażliwością. Z przesłaniem, że ta uwaga może pomóc nam w rozwoju, w naprawie. Nie czepiać się, nie deptać po piętach, nie robić list „skarg i zażaleń”.

Doceniać różnorodność: pięknie się różnimy i ta odmienność jest dobra. Gdybyśmy byli identyczni, to byłoby nudno.

Powiedz codziennie żonie/mężowi: Ale się cieszę, że nie jesteś taki/taka jak ja!

5. Realizm. Mamy swoje temperamenty. Możemy pracować nad cnotami (cierpliwość, łagodność, pracowitość, życzliwość, radość), ale sporo jest w nas wrodzonych i trwałych dyspozycji. Warto się z tym pogodzić. Poznać dobrze temperament drugiej osoby. Wykorzystać dobre strony tego temperamentu.

Ludzie komunikują swoją miłość na pięć sposobów. Znasz je? To tzw. języki miłości: afirmatywne słowa, dotyk, pomoc, wspólny czas, podarunki. Poznaj swój język miłości. Poznaj język miłości żony/męża. Przeczytaj książkę: G. Chapman, Pięć języków miłości. (Patrz: Pięć języków miłości).

6. Obecność (wspólny czas). Mówiliśmy o codziennej rozmowie. Tutaj chodzi o bycie ze sobą. Bez codziennych wspólnych rytuałów i zaplanowanego wspólnie spędzonego czasu nie ma budowania trwałej relacji.

RYTUAŁY to np. pocałunek na dzień dobry po przebudzeniu, wspólne śniadanie, nawet gdy druga osoba wcześniej wstaje do pracy, SMSy i telefony w ciągu dnia, wspólna kolacja codziennie, wspólna kawa czy herbata po pracy, wspólne kładzenie się do łóżka nawet jak druga osoba wcześniej idzie spać, wspólna modlitwa, w weekend dłuższy spacer, kawiarnia, wspólny obiad, wspólne słuchanie muzyki, wyjście do kina, teatru itp.

Randka małżeńska obowiązkowo raz w tygodniu. Bez dzieci. Tylko we dwoje. Oczywiście musi być wcześniej zaplanowana, bo inaczej przeważnie coś innego okaże się „ważniejsze”. Wspólny czas męża i żony to święty czas.

Odkryjcie wspólne PASJE albo „wejdźcie” w nowe wspólne pasje, np. sport: bieganie, rower, basen; kurs tańca; weekendowe wyprawy w góry; weekendowe pielgrzymki do sanktuariów; weekendowe podróże po Polsce; opera; teatr; uprawianie ogrodu; wspólne gotowanie; zaangażowanie w dzieła charytatywne; pomoc innym małżeństwom poprzez spotkania towarzyskie i rozmowy.

Małżeństwo to nie tylko miłość, ale i PRZYJAŹŃ. Wspólne pasje umacniają przyjaźń.

Tutaj zawiera się także INTYMNOŚĆ. Pojęta głębiej i szerzej, niż próbuje narzucić nam popkultura. Intymność to uśmiech, czuły dotyk, patrzenie w oczy, trzymanie się za ręce, spontanicznie skradzione pocałunki, ale i pełne pasji całowanie jak przystało na zakochanych.

Pomyślcie o regularnych „sesjach” całowania, np. raz dziennie: dlaczego całowanie ma być przywilejem „młodzieży”? Przecież doświadczeni małżonkowie mogą to robić o niebo lepiej.

A co powiecie na masaż? Nie jest to trudne, wymaga tylko trochę praktyki (dobry poradnik, akcesoria: olejek, ciepły ręcznik).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *