JAK RADZIĆ SOBIE ZE STRESEM I NADMIAREM OBOWIĄZKÓW? Cz. I. (dla nauczycieli)
Dr Wojciech Wierzejski
Nauczyciele proszeni w badaniach o odpowiedź na pytanie: „co jest główną przyczyną stresu w Twoim życiu (można wskazać trzy)?”, wskazywali odpowiednio:
-nadmiar obowiązków 57%
-sytuacje kryzysowe z „trudnymi” rodzicami (agresja, roszczeniowość) 49%
-sytuacje kryzysowe z uczniami (np. agresja, dysfunkcje, niesubordynacja) 42%
-złe stosunki w pracy, konflikty, brak współpracy w zespole, brak wsparcia 33%
-problemy rodzinne i osobiste (w tym pogodzenie pracy zawodowej z życiem rodzinnym) 31%
-inne (np. problemy finansowe, niepewność zatrudnienia) 19%.
(Badanie prowadzone metodą anonimowej ankiety przez autora artykułu od marca do czerwca 2023 na próbie 632 osób).
Już w trakcie wspólnych dyskusji nad wynikami wielu nauczycieli zgodnie podkreślało, że rzeczywiście jest więcej obowiązków niż kilka lat temu, np. codzienna niemal korespondencja meilowa z rodzicami, wymagana coraz większa dokumentacja, „trudniejsze” przypadki, np. z coraz liczniejszymi dysfunkcjami u dzieci, co przekłada się na zaangażowanie nauczycieli w dodatkowe konsultacje, większa skala zagrożeń (np. hejt rówieśniczy), która rodzi szerszy zakres odpowiedzialności, itp. Nauczyciele pracują więcej i intensywniej, niż np. przed pandemią.
Drugie wskazanie: „sytuacje kryzysowe z ‘trudnymi’ rodzicami” to dla blisko połowy nauczycieli również najważniejsze źródło stresu. Tych rodziców nie musi być większość, ale nawet kilku czy kilkunastu w całej placówce potrafi skutecznie destabilizować prace. Zajmują czas nauczycielom ciągłymi pretensjami, żądaniami, intrygami, angażują dyrekcję w interwencje, ściągają kontrole z organu prowadzącego, czy kuratorium. Nauczyciele czują się pod silną presją, często bez dostatecznego wsparcia ze strony przełożonych, czy innych, bardziej zrównoważonych rodziców. Ci „trudni” potrafią zasypywać codziennymi meilami nauczycieli, żądając natychmiastowych odpowiedzi, wyjaśnień, korekt itd. Nauczyciele nie są wystarczająco przygotowani (psychologicznie, z zakresu zarządzania stresem, czy z zakresu kompetencji negocjacyjnych) do często codziennej walki z roszczeniowymi, a niejednokrotnie psychopatycznymi jednostkami, tym bardziej, że znane są liczne przypadki stawania po stronie rodziców-agresorów przez organy prowadzące czy kuratoria.
Trzecie źródło stresu to coraz większe problemy z uczniami. Zaniedbani wychowawczo przez rodziców w tym najbardziej elementarnym sensie, czyli nie spędzający czasu z rodzicami, nie jedzący w domach wspólnych posiłków, uzależnieni od smartfonów i internetu, w szkole wykazują zachowania dysfunkcyjne, tj. złość, agresja, ale także apatia, chroniczne zmęczenie, huśtawka nastrojów, nadmierne popisywanie się itp. Nauczyciele zmagają się z problemami, które są konsekwencją zaniedbań w rodzinie.
Czwartym źródłem stresu są nie najlepiej ułożone stosunki w środowisku nauczycielskim. Brak zaufania, konflikty interpersonalne, brak współpracy, albo po prostu brak wsparcia w jakimś kryzysie. Przykładowo zaatakowany nauczyciel przez roszczeniowego rodzica często nie znajduje solidarności wśród kolegów i koleżanek, a nawet elementarnej lojalności ze strony dyrekcji.
Nic dziwnego, ze coraz powszechniejsze jest zjawisko wypalenia zawodowego nauczycieli. Wypalenie to syndrom wyczerpania emocjonalnego, zmęczenia fizycznego i znużenia poznawczego. Prościej: emocje odczuwane są jakoś nienaturalnie (np. nie ma już radości z rzeczy, które dawniej cieszyły), zmęczenie po pracy jest porównywalne z najcięższą pracą fizyczną, a do tego człowiek nie ma siły, żeby coś nowego poznawać, rozwijać się, czy choćby poczytać dla relaksu.
Zresztą, jak dowodzą psychologowie, wypalenie zawodowe jest to rzecz normalna „w zawodach wymagających kontaktów interpersonalnych o dużym natężeniu”, a zawód nauczyciela jak mało inny z natury rzeczy wymaga kontaktów o dużym natężeniu.
Jakie są konsekwencje wypalenia zawodowego? Poczucie zobojętnienia, porażki, nieufność, cyniczny stosunek do współpracowników i podopiecznych, uciekanie od pracy, unikanie obowiązków, obniżenie osobistych osiągnięć, pogorszenie wyników pracy, niedobre relacje, problemy rodzinne, gorsze zdrowie (por. Ph. Zimbardo, Psychologia. Kluczowe pojęcia, wyd. PWN, t. 5, s. 140).
Warto przypomnieć rozróżnienie, że stresory to zdarzenia lub sytuacje zewnętrzne, które powodują stres, natomiast sam stres definiowany jest jako zmiany fizyczne i psychiczne, które występują w organizmie jako reakcja na działanie stresora. Stres mogą powodować zarówno traumatyczne przeżycia, poważne zmiany w życiu (wojna, śmierć osoby bliskiej, poważna choroba), jak i drobne, codzienne kłopoty, które nawarstwiają się generując tzw. stres chroniczny. Stres jest typem reakcji emocjonalnej. Oznacza to, że nasza subiektywna ocena poznawcza, czyli interpretacja ma istotny wpływ na wielkość stresu, jaki odczuwamy w obecności stresora. Jedna osoba w obliczu tragicznego wypadku będzie zachowywał „zimną krew” i stres nie blokuje przed działaniem, inny człowiek zaledwie po „trudnej” (emocjonalnej) rozmowie może się załamać i popaść w stan wielodniowej depresji.
Znamy kilka strategii radzenia sobie ze stresem w pracy. Co innego jest oczywiście „bronienie się” przed stresem czyli redukowanie symptomów (np. strach przed egzaminem odwlekany imprezowaniem przez studenta), a „radzenie sobie” ze stresem, czyli redukcja przyczyn, a nie bronienie się przed konsekwencjami (np. konflikt interpersonalny, wadliwa komunikacja, brak asertywności, złe planowanie pracy, przemęczenie, brak snu). Oczywiście „radzenie sobie” ze stresem jest lepszą strategią.
Rozróżniamy radzenie sobie zorientowane na problem (określenie stresora i podjęcia działania celem jego neutralizacji) i zorientowane na emocje (opanowanie swoich reakcji emocjonalnych, skupienie na uczuciach i przepracowanie ich). Emocje zawsze są dobre, nie ma „złych” emocji, bo to każdorazowo źródło informacji; należy je uświadomić, zidentyfikować, zanalizować i… spróbować odkryć problem: o co chodzi? co ja chcę? co mam zrobić?. Takie przepracowanie to nie to samo co „przeżuwanie” (ruminacje).
Inną strategią jest restrukturyzacja poznawcza, czyli zdanie sprawy z myśli o stresorze i spojrzenie na niego bardziej pozytywnie. Każde doświadczenie ma swoją pozytywną stronę, ubogaca nas, uczy mądrości. Nawet „trudna” rozmowa przecież nas czegoś uczy, wzmacnia na przyszłość, daje bezcenne doświadczenie jak radzić sobie z podobnymi przypadkami.
Podobną strategią jest koncentrowanie się na pozytywnej stronie życia. Nie warto karmić się wiadomościami, z których ponad 90% jest negatywna (wojny, wypadki, zabójstwa, konflikty), nie warto słuchać ciągle narzekających, nie warto otaczać się pesymistami, nie warto doszukiwać we wszystkim błędu. Warto natomiast czytać dobre lektury, otaczać się radosnymi ludźmi, pozytywnie tłumaczyć sobie sens wydarzeń i rozmów, do ludzi podchodzić z większym zrozumieniem, cierpliwością i humorystycznym dystansem.
Inną ważną strategią jest poszukiwanie sensu w życiu i rozwijanie w sobie poczucia sensu, jak czynił to wybitny psychiatra Viktor Frankl („Człowiek w poszukiwaniu sensu”, „Bóg ukryty”). Sam przeżył obóz koncentracyjny właśnie, jak twierdził, dzięki odnajdywaniu sensu w bezsensownej rzeczywistości.
Oprócz „strategii” radzenia sobie ze stresem nauka coraz więcej wie na temat tego, jak poukładać swoje plany i na co szczególnie zwrócić uwagę, by stres opanować i żyć szczęśliwie. I tu na pierwszym miejscu są nieodmiennie RELACJE, czyli wsparcie społeczne. Nic odkrywczego, od wieków to wiemy, że to inni ludzie, którzy nam pomagają są dla nas najlepszym „środowiskiem” zdrowia psychicznego i najlepszą „profilaktyką”: rodzina, bliscy przyjaciele, koledzy/koleżanki z pracy, dalsi znajomi, sąsiedzi, koledzy/koleżanki z organizacji społecznych. Zapewniają oni zarówno wsparcie emocjonalne: możemy na nich liczyć, jak i wsparcie informacyjne oraz udzielają nam, gdy tego potrzebujemy konkretnej pomocy i przysług
Stąd ważna rada: doceń własną rodzinę, miej czas dla rodziny, na rozmowy i wspólne aktywności, pozyskuj nowych przyjaciół, dbaj o obecnych przyjaciół, odnawiaj dawne przyjaźnie, również dla nich miej czas.
Drugą ważną sprawą w profilaktyce zdrowia psychicznego są ćwiczenia fizyczne. Nie musi to być konkretna dyscyplina sportu, czy regularne zajęcia z trenerem (choć jeśli jest taka możliwość, to czemu nie, np. nordic walking dwa razy w tygodniu w grupie pod okiem trenera)codzienne spacery, albo rower, min. 30 minut, basen itp.
Rada z tym związana: planuj to w kalendarzu, konkretny termin i godzina, umawiaj się z członkami rodziny, czy z przyjaciółmi, bo aktywność w grupie jest dodatkowo mobilizująca.
Trzecim obszarem jest zdrowe odżywianie, czyli dieta. Planujmy zdrowe posiłki na cały tydzień z góry, zaangażuj członków rodziny lub/i przyjaciół w planowanie i przygotowywanie, wspólnie się motywujmy.
Czwartym elementem przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu jest zdrowy sen, ok. 8 godzin, najlepiej o stałej porze (np. 22.00-6.00). A to oznacza, że już godzinę/dwie przed snem warto wyciszyć siebie i mieszkanie, wyłączyć telewizję i internet, może włączyć spokojną muzykę, poczytać książkę, refleksyjnie porozmawiać z kimś bliskim, pomodlić si).
I ostatnia sprawa to techniki relaksacyjne, tj.: muzyka, spacer, medytacja, modlitwa. Oczywiście modlitwa ma swoją autoteliczną funkcję, ale dodatkowo (jako bonus) może być doskonałą techniką relaksacyjną: wycisza, uspokaja, daje ukojenie, dystans do wielkich i małych spraw tego świata. Stąd ostatnia rada: warto nauczyć się kilku technik relaksacyjnych, poćwicz samodzielnie lub poprosić kogoś doświadczonego o pomoc (np. siostrę zakonną biegłą w modlitwie medytacyjnej o nauczenie takiej modlitwy).
Autor: dr Wojciech Wierzejski, nauczyciel akademicki, żonaty, ojciec trzech córek, opublikował ostatnio m.in. „Wychowanie nastolatka”, „Szczęście w małżeństwie”, „Jak wychować dzieci, aby były wierzące i praktykujące?”. Wszystkie te książeczki są za darmo do pobrania w wersji pdf ze strony: www.crsio.pl/publikacje