Jak rozmawiać z nastolatkiem?

Większość rodziców nastolatków skarży się, że dzieci ich nie słuchają. A przecież mama i tata wszystko wiedzą lepiej, znają najlepszą odpowiedź na każde pytanie, potrafią bez namysłu rozwiązać każdy problem a nawet… znają myśli swoich dzieci. I do tego potrafią długo i cierpliwie głosić pogadanki wychowawcze, wciąż na te same tematy. Paradoks tkwi w tym, że zanim zaczniesz wymagać, aby ktoś cię wysłuchał, sam musisz nauczyć się słuchać. Weźmy przykład z życia dorosłych.

Wyobraź sobie, że szef w pracy potraktował ciebie niesprawiedliwie Ty się napracowałaś/eś, a on zarzucił Ci w ostrych słowach w obecności innych osób opieszałość i niedbalstwo. W drodze z pracy spotykasz koleżankę/kolegę, której krótko mówisz, że jesteś zdenerwowana/y i tłumaczysz dlaczego, a on/ona na to (wybierz wariant, z którym najczęściej się spotykasz):

  • „Po co się tak przejmujesz? Daj spokój”. (Zaprzeczenie uczuciom);
  • „Takie jest życie. Pełne niesprawiedliwości”. (Odpowiedź pseudo-filozoficzna);
  • „Jutro powinieneś/powinnaś zrobić to i to. Ja Ci powiem po kolei”. („Dobra rada”, albo „szczegółowa instrukcja obsługi”);
  • „Co dokładnie powiedział?” (Pytania „dociekliwe”, detektyw-amator);
  • „Ja rozumiem twojego szefa. Ma tyle na głowie”. (Obrona drugiej strony);
  • „Biedactwo…” (Użalanie się);
  • „Tak jest, bo szef przypomina Ci ojca…” (Psychoanalityk-amator).

Tymczasem jedynej rzeczy, której ty oczekujesz jest próba zrozumienia tej sytuacji i twoich emocji. Nie oczekujesz rad, pouczania, analiz. Oczekujesz wysłuchania. Tylko tyle. Może jeszcze dobrego słowa, potwierdzającego zrozumienie, ale niekoniecznie pocieszania.

Jaka zatem reakcja byłaby w takiej sytuacji najbardziej pożądana?

  • Wysłuchanie bez przerywania.
  • Nazwanie emocji.
  • Komunikat empatyczny, np. w formie: „dobrze cię rozumiem”.
  • Zapytanie o zgodę na ewentualne wsparcie, np. „czy masz czas teraz na kawę, pogadamy dłużej”; albo: „może umówimy się dziś wieczorem na dłuższą rozmowę?”; a gdy czasu nie ma: „zadzwoń do mnie, proszę, wieczorem, to dłużej porozmawiamy”.

Teraz, jak już wyobraziłaś/es sobie własną sytuację, pomyśl, jak ty reagujesz, gdy twoje dziecko przychodzi i próbuje zakomunikować ci jakiś problem. Na przykład dziecko przychodzi i w progu krzyczy: „rzucam szkołę!”.

Większość rodziców w tym momencie „odzwierciedla” ton głosu, poziom emocji i również krzyczy: „Uspokój się!, nie wariuj!”. I w tym momencie kończy się rozmowa, która … jeszcze się nie zaczęła. Dziecko już więcej pewnie nic nie powie.

No, ale ty należysz do tych rodziców, którzy chcą naprawdę porozmawiać, więc pewnie na spokojnie zapytasz:

– „Powiedz mi, proszę, co cię dziś tak zdenerwowało. Czy ktoś się niewłaściwie zachował? Usiądź, proszę. Czy chcesz herbaty albo soku?”

To już spory sukces. Grzecznie, z szacunkiem, uprzejmie, bez podkręcania emocji prosisz dziecko o chwilę rozmowy.

I ono albo zaczyna mówić, albo nie. Załóżmy wariant optymistyczny, że jednak zaczyna w emocjach wyrzucać z siebie problem. Jakie byłoby twoje najlepsze zachowanie?

  • Wysłuchaj swoje dziecko bardzo uważnie. Odłóż telefon, utrzymuj kontakt wzrokowy, bądź „cały słuchaniem”. Nie przerywaj, nie komentuj w trakcie.
  • W trakcie rozmowy dawaj do zrozumienia, że słuchasz uważnie: „rozumiem”, „mhm”, potakuj głową, raczej nie dopytuj o szczegóły. Trenuj uważne słuchanie.
  • Nazwij uczucia dziecka zamiast im zaprzeczać (naucz się nazw wielu uczuć i stosuj je).
  • Okaż empatię i zrozumienie (możesz krótko opowiedzieć o jakimś podobnym wydarzeniu ze swojego życia).
  • Zapytaj, czy możesz jakoś pomóc? Czy dziecko chce rady? Wsparcia? Jak powie, że nie, nie narzucaj się, ale zaproponuj: „to może gdzieś dziś wyjdziemy razem, np. na spacer, albo do kawiarni?, do kina?, pobiegać?
  • Skieruj uwagę dziecka na potencjalne rozwiązanie problemu, np. zapytaj: „a jak sądzisz, jak można tę sytuację naprawić?”. Uczysz wówczas samodzielnego myślenia, rozwiązywania problemów, radzenia sobie z trudnościami. Nie dramatyzuj. Nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. Dziecko uczy się od ciebie opanowania, wyciszania emocji, spokojnej rozmowy, chłodnej analizy, rozważania wielu opcji, słowem wielu cennych życiowych kompetencji.
Oto krótka lista uczuć, które warto nazywać w rozmowach z dziećmi W stanach zadowolenia, odprężenia: swobodny, pewny siebie, pełen energii, spełniony, radosny, pełen nadziei, zainspirowany, zaintrygowany, zadowolony, poruszony, optymistyczny, dumny, pełen ulgi, pobudzony, zaskoczony, wdzięczny, wzruszony, ufny, szczęśliwy. W stanach troski, zmartwień: zmartwiony, zakłopotany, zawiedziony, zrażony, zły, sfrustrowany, bezradny, pozbawiony nadziei, zniecierpliwiony, rozdrażniony, samotny, zdenerwowany, przytłoczony, zniechęcony, smutny, rozczarowany, przestraszony.  

Pamiętaj, że nie ma złych i dobrych uczuć. Ich intensywność zależy od proporcji bodźców pobudzających i hamujących w układzie nerwowym. Uczucia to nasze naturalne reakcje na wydarzenia ze świata zewnętrznego. Są zatem cenną informacją, co dzieje się w naszej głowie (w sercu?). Nie oceniaj niczyich uczuć. Oceniać możesz dopiero to, co z tymi uczuciami zrobisz – jaką postawę zajmiesz. Nigdy nie oceniaj uczuć swego dziecka. Bo stracisz źródło informacji. I nauczysz je błędnych, szkodliwych zachowań. Naucz natomiast dziecko nazywać uczucia. Swoje uczucia także przy dziecku nazywaj.

Psychologowie z Harvardu przebadali, jakie praktyki i wzorce komunikacji w rodzinach są optymalne, by wychować dziecko na inteligentne, szczere i szczęśliwe – po prostu na dobrego, zaradnego człowieka. Wyniki badań podsumowali formułując kilka porad. I to właśnie znajdowanie codziennie czasu na rozmowę znalazło się na pierwszym miejscu listy dobrych praktyk. Po prostu spędzanie czasu ze swym dzieckiem. Nie drogie zabawki, ubrania, nadmiar zajęć dodatkowych, ale Twój CODZIENNY czas na rozmowę. Kolejną poradą jest uczenie dzieci wdzięczności. Uczymy dzieci poprzez okazywanie sobie nawzajem wdzięczności, przy wielu okazjach, dziękując za każdą pomoc, za spełnianie obowiązków, za posiłki, dobre słowo. Często mów; „dziękuję żonie/mężowi, ale też dzieciom, nawet za drobne rzeczy”. Następną praktyką jest nauka wyrażania emocji: nazywanie ich i mówienie o nich. Ostatnią – nauka empatii. Człowiek wychowany w poszanowaniu do drugiego człowieka z łatwością będzie nawiązywał kontakty i przyjaźnie, będzie lepiej rozumiał i sam stanie się bardziej wyrozumiały.

Podsumujmy krótko.

Nie narzucaj się z rozmową. Zawsze pytaj, czy dziecko chce porozmawiać. Stwarzaj okazje do rozmowy.

Traktuj dziecko jak przyjaciela: z wielkim szacunkiem.

Dziecko jeszcze nie potrafi w pełni okazać tobie szacunku, ale właśnie … uczy się od ciebie.

Jeśli ty będziesz potrafił/a słuchać, ono również, z czasem nauczy się tego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *