Komunikacja w związku. Dobra rozmowa.
Dobra rozmowa to zarówno umiejętność słuchania, nie byle jakiego, ale uważnego, świadomego i otwartego na drugą osobę. Rozmowa to także umiejętność wyrażania swoich potrzeb, pragnień, opinii, punktu widzenia i decyzji. I znów – nie może to być byle jakie wyrażanie, ale asertywne, otwarte, odważne, jednak bez atakowania, oceniania, poniżania itp.
Każdy komunikat ma swojego nadawcę, odbiorcę, kanał (medium) oraz kontekst. Warto uświadomić sobie, że gdy Ja coś mówię do męża/żony, to mówię – jako kto? Jako kochająca żona/kochający mąż, nie wróg, rywal, ktoś, kto ma obowiązek „wygrać”, ale chce podzielić się swoimi myślami. Z kim chce się podzielić? Odbiorca to przecież ukochana żona/ukochany mąż, jedyna taka osoba na całym świecie, które najlepiej mnie zna, najlepiej rozumie i chce mojego i naszego wspólnego dobra.
To że czasami się nie rozumiemy to kwestia:
-albo naszych niskich kompetencji komunikacyjnych (MOICH niskich kompetencji!),
-albo nieodpowiednio dobranego kanału (za dużo mówimy słowami, albo za mało; nie mówimy gestami, czułością, uśmiechem, dotykiem),
-albo niesprzyjającego kontekstu (zmęczenie, późna pora, przepracowanie, stres).
Pierwsza zatem myśl, zanim przystąpimy do dobrej rozmowy: Jestem kochającą żoną/kochającym mężem i rozmawiam z najukochańszym/najukochańszą. Już to powinno przygasić wiele fałszywych założeń.
Druga myśl: jeśli ostatnio były między nami jakieś nieporozumienia, to Ja jestem za to odpowiedzialny/a. A konkretnie: moje nieprzygotowanie, moje nie staranie się, mój brak czasu. Od dziś chcę to zmienić.
Trzecia myśl: wybiorę dobry czas i przygotuję odpowiednie miejsce na rozmowę. Może poza domem, np. w kawiarni, zwłaszcza gdy temat poważny. Albo w domu po kolacji, na spokojnie, jak dzieci pójdą spać.
Czwarta myśl: jeśli ma to być rozmowa o problemach, to wybiorę tylko jeden, konkretny problem (nie poruszam kilku problemów na raz!), np. taki problem:
-mamy dla siebie za mało czasu (nie spędzamy ze sobą czasu);
-podczas sprzeczek podnosimy głos, posługujemy się obraźliwymi wyrażeniami, ranimy się;
-nie mówimy jednym głosem wobec dzieci, np. jedno czegoś zabrania, a inne pozwala, nie ma spójności wychowania;
-pozwalamy bez żadnego sprzeciwu osobom z zewnątrz, np. teściom wtrącać się do naszego związku i manipulować;
-nie jesteśmy lojalni (i dyskretni) wobec siebie w towarzystwie znajomych: ośmieszamy się wzajemnie, poniżamy itp.
Piąta myśl: idę na rozmowę „refleksyjnie” przygotowany/a, tj. wyciszając emocje, z dobrą intencją, z pozytywnym celem, jakim jest wzajemne zrozumienie się i ostatecznie – porozumienie. Czasem pomocne jest zapisanie sobie na kartce celu albo kilku celów rozmowy (np. Moje cele na dziś to: wyjaśnić nieporozumienie; wytłumaczyć intencje; przeprosić za impulsywność; uważnie wysłuchać; na koniec długo się całować).
Szósta myśl: idę na rozmowę pamiętając, że to Ja odpowiadam za jakość moich komunikatów: rzeczowych, jak najmniej emocjonalnych, używających trybu „ja”, nie zaś obwiniającego „ty” oraz z nastawieniem na aktywne słuchanie.
Siódma myśl: warto przed szczególnie trudną rozmową, np. bardzo ważny temat, poważny kryzys, pomodlić się osobiście, albo nawet we dwoje.
Ósma myśl: nauczę się rzeczowego schematu komunikacji, np. asertywnego.
Pierwszy krok to umiejętność odróżniania stylu pasywnego, agresywnego i asertywnego.
Pasywny styl to:
-brak bezpośredniego wyrażania uczuć, pragnień, potrzeb i myśli,
-nienaturalne uśmiechanie się markujące brak pewności siebie i niską samoocenę,
-w dialogu bycie stroną, która mniej mówi, więcej słucha i potakuje,
-stałe pomniejszanie znaczenia swoich wypowiedzi („troszeczkę chciałbym”, „a może się mylę”),
-nie odmawianie wprost, gdy ktoś narzuca nam dodatkową pracę;
Agresywny styl to:
-wyrażanie swoich myśli i życzeń bezpośrednio, ale kosztem praw i uczuć drugiej osoby,
-tendencja do poniżania, oceniania i etykietowania,
-komunikaty: „Ty” (ty jesteś winny/a, ty się tym zajmij),
-wyrażenia totalizujące („zawsze”, „wszędzie”).
Asertywny styl to:
-jasne i otwarte wypowiedzi na temat własnych uczuć i życzeń,
-uważne i cierpliwe słuchanie,
-otwartość na negocjacje i kompromisy, ale z poszanowaniem własnych praw,
-bezpośrednio formułowane prośby i wyraźne odmowy,
-otwartość na krytykę (to okazja do mojego rozwoju)
-kontakt wzrokowy.
Jak wygląda komunikat asertywny? Składa się z trzech części.
1. Opis sytuacji/zdarzenia/zachowania z mojej perspektywy.
2. Jasne wyrażenie swoich uczuć towarzyszących tej sytuacji.
3. Moje życzenia/oczekiwania związane z daną sytuacją.
Przykład komunikatu:
[OPIS] „W domu jest dużo pracy do wykonania. Przygotowałam wstępną listę i ma ona aż 30 punktów: od odkurzania aż po wymycie piekarnika. Nie chciałabym, żebyśmy wpadli w nerwówkę tuż przed świętami”.
[WYRAŻENIE UCZUĆ] „Jestem już zakłopotana i bezradna, że zostało mało czasu. Czułabym się spokojniejsza…
[ŻYCZENIE] …gdybyśmy zaczęli to wspólnie ogarniać już od dziś. To znaczy, gdyby każdy z nas wziął na siebie po 15 punktów z listy. Co Ty na to? Jakie Ty masz propozycje? Jak omówimy między sobą, to włączymy dzieci i przynajmniej połowę z tego one zrobią pod nadzorem”.
Ostatni punkt powinien być konkretny. Nie mówimy: „trzeba posprzątać” (kto? co? kiedy?), tylko: „jest konkretna lista zadań”. Trzeba to przedyskutować. Nie apodyktycznie: „ja tu rządzę, ty masz to zaakceptować”. Ale przeciwnie: „decydujemy wspólnie, to jest moja propozycja. A jak Ty to widzisz?”.
Mamy dwa cele: po pierwsze coś omawiamy wspólnie, dochodzimy do porozumienia, przez to budujemy dobrą komunikację; po drugie coś pozytywnego wspólnie wykonujemy, osiągamy cele, czyli budujemy wspólnotę.
Na początku nie jest to łatwe. Tym bardziej, jeśli przez długie lata praktykowaliśmy agresywno-pasywny styl komunikacji. Może potrzeba teraz wielu miesięcy, żeby się nowego sposobu nauczyć. Ale warto podjąć ten trud.
Gdy się uda, koniecznie nagrodźcie się czymś przyjemnym, skomplementujcie wzajemnie, celebrujcie sukces, możecie się np. dłużej całować.
Przypomnijmy, że komunikaty asertywne:
-nie obwiniają („nigdy mi nie pomagasz!”),
-nie atakują („może byś się w końcu zabrała do roboty!”),
-nie etykietują („ty leniu!”),
-opisują rzeczowo, obiektywnie sytuację, nie interpretują wydarzeń na niekorzyść drugiej strony (powiedz: „mamy kilka rzeczy do zrobienia”, a nie: „nie zrobiłeś tego, więc teraz to masz zrobić”),
-opisują uczucia, ale tylko moje – czyli nadawcy („ja czuję…”),
-są precyzyjne, konkretne, bez owijania w bawełnę („czy ktoś mi w czymś pomoże?”).
Ćwiczenie. Rozpisz w trzech punktach (Opis sytuacji-Uczucia-Moje życzenie) komunikat na temat:
-mąż zwrócił się do Ciebie mocno podniesionym głosem;
-żona powiedziała do dziecka: „Nie zachowuj się jak tatuś”;
To sytuacje prozaiczne. Jeśli chcecie nauczyć się nowego stylu komunikacji, poproście się wzajemnie o przypilnowanie w najbliższych dniach. Gdy widzisz, że mąż/żona zaraz wybuchnie, możesz zareagować: „Kochanie, wiemy, co zaraz będzie. Zastosuj schemat”.