Poziomy słuchania.
Psycholog Peter Thomson w książce „Sposoby komunikacji interpersonalnej” wyróżnia sześć poziomów słuchania. W kolejności od najmniejszego zaangażowania to:
1) Nieprzytomny wzrok: to w zasadzie brak słuchania, patrzymy na mówiącego, a myślimy kompletnie o czymś innym; ewentualnie patrzymy w ekran smartfona i tylko coś tam chrząkamy udając, że słuchamy. Często ty sam/a uczysz dziecko takiego słuchania, gdy ono mówi, a ty je ignorujesz patrząc w ekran.
2) Automatyczna odpowiedź: „Jak tam było w szkole? – Dobrze?” „Smakuje ci? – Tak”. Znają to wszyscy rodzice nastolatków. Jedna osoba mówi a druga jest myślami gdzie indziej, ale na tyle przytomnie, żeby odpowiadać automatycznie.
3) Mogę powtórzyć kilka ostatnich słów: słuchamy wówczas odrobinę uważniej, żeby móc na pytanie mówiącego powiedzieć „kilka ostatnich słów”: „czy ty mnie w ogóle słuchasz? – tak, mówiłaś, że to cię wkurzyło”.
4) Mogę odpowiedzieć na pytania: dopiero na tym poziomie zaczyna się prawdziwe słuchanie, choć bez zaangażowania.
5) Mogę wytłumaczyć komuś innemu: słucham, rozumiem, potrafię powtórzyć myśli, sam je jakoś w swojej głowie układam, mogę zdać w miarę wierną relację z rozmowy.
6) Mogę nauczyć kogoś innego tego, co usłyszałem. To najwyższy poziom słuchania. Na tyle zrozumiałem, przemyślałem, że mam pewność, iż potrafię w podobnym duchu przekazać istotę komunikatu. I do takiego poziomu dążymy.
Jeśli chcesz nauczyć swoje dziecko, żeby Ciebie słuchało, najpierw pokaż Ty sam/sama, że potrafisz swoje dziecko słuchać. (Przećwicz Dekalog aktywnego słuchania).
Potem omów z dzieckiem po kolei te wyżej opisane „poziomy” i poproś, żebyście odtąd starali się słuchać siebie wzajemnie jak najczęściej na szóstym poziomie. Poćwiczcie. Zobaczycie, ile zabawy może być przy odgrywaniu scenek.